Minimalizm w mojej szafie

bokeh blur, clothing, sweater

Moja szafa była zawsze dość zróżnicowaną szafą. Nie mogę powiedzieć, że miałam jasno określony styl za którym konsekwentnie podążałam – po prostu wiedziałam, co lubię nosić i w czym czuję się dobrze. Z przyjemnością kupowałam nowe ubrania. Jeśli podobała mi się jakaś bluzka – kupowałam ją w trzech innych kolorach bo tak dobrze leży, że mogę potrzebować je wszystkie. Ubrania bez przymierzania również się zdarzały, co jak pewnie się domyślasz nie zawsze kończyło się dobrze. Sukienki kupowane na jedną okazję, torby wypchane po brzegi ubraniami z promocyjnych wieszaków (bo przecież nigdy nie dostaniesz tego w tak niskiej cenie). Moje grzeszki zakupowe można wymieniać bez końca. 

W przeciągu lat ilość ubrań rosła a miejsce w szafie się kurczyło. Co jakiś czas zabierałam się za generalne porządki, wyrzucałam wszystko z półek i układałam na nowo odkrywając ubrania, o których kompletnie zapomniałam – leżały niewidoczne, wciśnięte w kąt szafy. Miałam też naręcze nienoszonych rzeczy, do których po prostu czułam sentyment, bo były prezentem albo nabyłam je w szczególnych okolicznościach i trzymałam na pamiątkę. Naturalnie znalazła się również kupka ubrań, które były nieco za małe i czekały niestrudzenie, aż schudnę (co póki co nie miało miejsca). Miałam też ubrania, które trzymałam w razie remontu bo były zbyt zniszczone, żeby je nosić na co dzień ale niedostatecznie zniszczone aby je wyrzucić bądź przerobić na szmaty. Sukienki ubrane tylko raz na czyjeś wesele, marynarki w fajnych kolorach choć nie lubię marynarek, i wiele innych.

Po wykonaniu skomplikowanych, matematycznych obliczeń zdałam sobie sprawę, że na co dzień noszę jedynie 30% (!) mojej całej garderoby.

Uzmysłowienie sobie tego było pierwszym bodźcem, który sprawił, że zapragnęłam coś z tym zrobić. Chciałam uporządkować moją szafę tak, żeby nieco ją odgracić. Liczyłam się z tym, że część ubrań będę musiała pożegnać. Ale to nie wszystko. Postanowiłam, że popracuję również nad zmianą swoich zakupowych nawyków i nauczę się świadomego kupowania.

Decluttering

Na pomoc przyszedł niezawodny Internet, który przeszukiwałam wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu inspiracji. Jak zacząć sprzątać swoją szafę? Na co zwrócić uwagę? Jak zorganizować i zaplanować przestrzeń?

Pierwsze wpadło mi w oko pojęcie decluttering (tzw. odgracanie). W tym trendzie chodzi o to, żeby oczyścić swoją przestrzeń z rzeczy zbędnych, nieużywanych i otoczyć się tylko tymi, które są potrzebne. Ma to służyć wprowadzeniu harmonii w domu i w naszym życiu, które chcąc nie chcąc staje się nieco bardziej uporządkowane. W declutteringu nie chodzi jednak tylko o pozbywanie się przedmiotów, ale także o ergonomiczne zaplanowanie przestrzeni do ich przechowywania. Natknęłam się na parę inspirujących blogów, filmików na Youtube i zdjęć i postanowiłam przeprowadzić w szafie swój własny decluttering.

Pierwszym krokiem było wyrzucenie wszystkich rzeczy na podłogę. Przygotowałam wcześniej listę pytań, które miały posłużyć mi jako pewnego rodzaju kryteria przy podejmowaniu decyzji co zostaje, a co nie. Warto sobie je spisać, zanim zabierzesz się za generalne porządki w garderobie – trzymanie się wcześniej ustalonych zasad, które do tego masz napisane na kartce przed nosem pomaga decydować, czy czegoś potrzebujesz czy nie. Naturalnie, prawo zostać miały tylko te ubrania, które otrzymały 5 x TAK.

Kolejną rzeczą było zorganizowanie miejsca w szafie w taki sposób, żeby jak najlepiej wykorzystać jej przestrzeń. Podzieliłam półki tak, żeby każda kategoria ubrań miała swoje miejsce. Ubrania, które łatwo się gniotą powiesiłam na wieszaki. Buty schowałam do pudełek, podpisałam i ulokowałam w jednym miejscu. Paski, czapki, rękawiczki i inne akcesoria znalazły swoje miejsce w ozdobnych kartonach. Organizowanie takiej przestrzeni, gdzie wszystko jest posegregowane i opisane jest jedną z metod stosowaną przez prekursorów declutteringu. Chodzi o to, aby rzeczy były łatwo dostępne – i odnajdywalne.

Szafa Kapsułowa

Szukając informacji na temat budowania mądrych nawyków zakupowych spotkałam się z pojęciem szafy kapsułowej (ang. capsule wardrobe). Budowanie garderoby w tym stylu polega głównie na minimalizmie i ograniczonej liczbie ubrań, które jednak mają ogromną liczbę połączeń i stylizacji. Tak się akurat złożyło, że po całym declutteringu została mi garstka ubrań w stonowanych kolorach i uniwersalnych fasonach, pomyślałam więc, że jest to idealny zbieg okoliczności aby zgłębić nieco widzę na temat tego trendu.

Teraz troszkę historii – ot, jako ciekawostka modowa. Termin capsule wardrobe został wymyślony w latach 70. XX wieku przez Susie Faux, która w owym czasie była właścicielką jednego z londyńskich butików. Susie zauważyła, że są ubrania które nigdy nie wychodzą z mody i są na tyle uniwersalne, że można na dobrą sprawę tworzyć z nich kolekcje i stylizacje niezależnie od sezonu. Pomysł ten raptem dziesięć lat później został podłapany przez Donnę Karan, amerykańską projektantkę mody, która spopularyzowała koncepcję minimalistycznej garderoby i wprowadziła ją na wybiegi.

W grupie ubrań, które możemy zaliczyć do szafy kapsułowej znajdują się ubrania uniwersalne, zwykle o stonowanej kolorystyce i fasonie co pozwala dowolnie je łączyć i tworzyć masę różnych stylizacji. Znaczenie ma jakość, a nie ilość odzieży, którą posiadamy. Przykładami ubrań zgodnych z trendem capsule wardrobe jest m.in. biała koszula, czarny sweter, koszulki w monochromatycznych kolorach, płaszcz czy spódnica. Istnieje wiele propozycji i podpowiedzi dla tych, którzy marzą o stworzeniu takiej garderoby – zerknij na obrazki poniżej (i koniecznie sprawdź moje Inspiracje pod postem).

Możesz spytać „Jak to się ma do budowania nawyków zakupowych?”. Otóż, moja garderoba została znacznie uszczuplona i nadal nie jest tak kompletna, jak bym chciała. Postanowiłam, że nie chcę znowu kolekcjonować ubrań kupionych pochopnie i pod wpływem chwili bądź promocji. Jeśli cokolwiek mam nabyć to tylko odzież, która wpisuje się w ramy szafy kapsułowej, jest uniwersalna i dobrej jakości. Z tym podejściem jest mi łatwiej teraz robić zakupy, bo jeśli szukam czarnej, gładkiej spódnicy to uparcie rozglądam się tylko za nią. Dzięki temu, że nie wydaję pieniędzy bezmyślnie, mogę sobie pozwolić czasami na odzież z wyższej półki cenowej, co często przekłada się na lepszą jakość wykonania. A lepsze jakościowo ubrania mogą służyć dłużej.

Od czasu jak się za to wszystko zabrałam, minęło parę miesięcy. Żeby nie było tak idealnie i żeby nikt nie pochwalił mnie za niestrudzoną konsekwencję – oczywiście parę razy podwinęła mi się noga i kupiłam coś, czego tak naprawdę nie potrzebowałam. Takie grzeszki niestety się zdarzają i zapewne będą zdarzać. Ważne jest jednak, żeby pracować nad nawykami, które nas denerwują i starać się tak to robić, by żyć w harmonii z samym sobą.


Inspiracje:

Czym jest decluttering garderoby? » Pat Sartanowicz – ta strona zachęciła mnie do stworzenia listy pytań aby obiektywnie pozbyć się rzeczy

https://www.youtube.com/watch?v=oMF6pIglmmk – filmik subskrybowanej przeze mnie Youtuberki, która wynajęła „specjalistyczną brygadę declutteringową” i odgraciła swoją garderobę; polecam, bo jest pełen ciekawych informacji i wskazówek

Capsule Wardrobe – poradnik dla początkujących | Kameralna – dobry post na start, z przydatnymi wskazówkami jak zacząć

2 thoughts on “Minimalizm w mojej szafie”

  1. Asiu, świetny wpis, dziekuje. Ciągle zbieram się aby uporządkować swoją szafę, podoba mi się koncepcja minimalistycznej szafy i skorzystam z linków które udostępniłaś bo nie słyszałam wcześniej o declatteringu. A czy stylizacje którymi się inspirujesz będą pasować do każdej sylwetki? Ja ciągle jednak się obawiam że mimo uniwersalności niektórych ubrań jednak nie będą leżeć dobrze na mnie.

  2. Hej Marta, dzięki za komentarz! To cudownie, że szukasz sposobu na ogarnięcie swojej garderoby. Ja podeszłam do tego tematu tak, że szafa kapsułowa szafą kapsułową, ale moje samopoczucie w tym co noszę i wygoda jest podstawowym warunkiem posiadania konkretnego ubrania. Podoba mi się minimalizm tej koncepcji i to, że mając dość skromną garderobę możesz stworzyć wiele stylizacji. Gustuję w stonowanych kolorach i lubię ubierać się monochromatycznie. Nie kolekcjonuję jednak ślepo wszystkich ubrań, które polecają styliści, bo w moim przypadku obcisła „mała czarna” nie wchodzi w grę. Nie znalazł się też jeszcze beżowy trencz, w którym wyglądałabym poważnie i czuła się dobrze 🙂 Myślę, że warto się inspirować tą koncepcją bo dużo ułatwia na codzień i jest ekonomiczna, ale trzeba też pozostać w zgodzie ze sobą i swoimi upodobaniami. Powodzenia! 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *