Co z tym zaufaniem?

old age, pensioners, elder

Zaufanie do drugiej osoby to często dość trudne zadanie. Choć wielokrotnie mówimy, że mamy zaufanie do partnera – czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak jest naprawdę? Czy rzeczywiście zawsze ufamy? Czym jest w ogóle zaufanie? Jak je budować i umacniać? Dlaczego to nie jest taka prosta sprawa?

Zaufanie to jeden z najważniejszych fundamentów związku. To na nim opieramy inne istotne aspekty relacji, np. komunikację (jeśli komuś ufamy, to nie boimy się z tą osobą dzielić myślami i oczekiwaniami), wspólne plany (bo wiemy, że druga osobą będzie je realizować razem z nami), zaangażowanie (bo mamy pewność, że włożymy wysiłek w naszą relację i się nie rozczarujemy). Literatura jest pełna badań na ten temat, ale nie musimy specjalnie szukać – zastanówmy się sami. Jak stworzyć dobrą i satysfakcjonującą relację z partnerem, gdy brakuje w niej zaufania?

Trudność ufania sobie nawzajem jest spowodowana wieloma czynnikami, często zależnymi od osoby, która się z tym zmaga. Wymienię tylko parę z nich ale jestem pewna, że każde z nas mogłoby stworzyć swoją listę bazując na własnych doświadczeniach i obserwacjach.

Nie na darmo mówi się o tzw. „kredycie zaufania”. Dając go drugiej osobie musimy liczyć się z ryzykiem tego, że zostanie nadwyrężony, a my rozczarowani i zranieni. Jeśli dojdą do tego negatywne doświadczenia z przeszłości, w których nasze zaufanie zostało zachwiane, to nic dziwnego że za każdym razem jesteśmy coraz bardziej ostrożni i skąpi w obdarzaniu nim nowej osoby.

Kolejnym czynnikiem utrudniającym budowanie zaufanej relacji jest nasz brak czasu. Tak. Wydaje się, że czas nie jest wcale potrzebny i że im dłużej jesteśmy w relacji, tym ona samoistnie rośnie i się rozwija. Nieprawda. Wszystko potrzebuje czasu, zaufanie również, bo za poświęconym czasem idzie zaangażowanie. Czy jeśli partner notorycznie nie spełnia Twoich oczekiwań, to jesteś w stanie mu/jej zaufać? Czy masz pewność, że kiedy będziesz w potrzebie to stanie na wysokości zadania i tą potrzebę spełni? Poświęcając swój czas budujemy zaufanie i dajemy sobie nawzajem pewnego rodzaju gwarancję, że jesteśmy gotowi wspomóc się w razie potrzeby i zaangażować swoje siły, jeśli wymaga tego sytuacja.

Niska samoocena jednego z partnerów może również wpływać negatywnie na budowanie zaufania. Osoba taka boi się obdarzać nim innych ludzi – boi się zranienia. Jako, że niska samoocena sama w sobie wynika między innymi z przykrych doświadczeń w przeszłości, licznych niepowodzeń i porażek, osoby te chronią się jak mogą, żeby to się nie powtórzyło. W tej sytuacji bronią się przed ufaniem komukolwiek. Może to również działać w drugą stronę – osoby o niskim mniemaniu o sobie myślą, że nie zasługują na czyjeś zaufanie i blokują jakiekolwiek sygnały z otoczenia świadczące o tym, że mogą być nim obdarzone. Niska samoocena jest bardzo obszernym tematem ale warto mieć na uwadze, że niekoniecznie sprzyja budowaniu zaufania w związku z drugim człowiekiem.

Pozwolę sobie wymienić jeszcze jedną, dość istotną trudność, z którą ja sama musiałam się zmierzyć w swojej relacji – potrzeba kontroli. Lubię monitorować wszystko, co jest dla mnie ważne i istotne, ponieważ nie chcę tego stracić na skutek niedopatrzeń bądź czegoś niespodziewanego. Niestety, zaufanie w związku nie idzie w parze w kontrolą. Musimy pogodzić się z tym, że mimo wielu wspólnych rzeczy, które dzielimy z naszym partnerem i na które mamy realny wpływ są też takie, które są poza naszym zasięgiem. Każdy z partnerów wchodząc w relację pozostaje nadal indywidualną jednostką, która jest odpowiedzialna za swoje indywidualne działania. My, kontrolerzy mamy tendencję do planowania i prowadzenia za rączkę tej drugiej osoby, przez co poniekąd ograniczamy jej wolność wyboru. Należy dać wcześniej już wspomniany „kredyt zaufania”, dać przestrzeń do indywidualności, do własnych wyborów a w sobie zdusić chęć do nadzorowania. Ci, którzy są tymi kontrolowanymi – macie ciężki orzech do zgryzienia i jeśli partner nie widzi problemu w tym, ze Was ogranicza – to Wy musicie wyrazić sprzeciw. Jeśli przeszkadza Wam taki stan rzeczy, warto zastanowić się nad tym jak odzyskać indywidualność w związku.

Żeby nie było tylko tak negatywnie w tym poście o zaufaniu i trudnościach, warto też podkreślić, co pozytywnie wpływa na budowanie tej więzi w relacjach.

Pierwszą, i moim skromny zdaniem kluczową kwestią jest szczerość i otwartość. Jasne komunikowanie swoich potrzeb, uwag, lęków, przemyśleń jest bardzo istotne. Partner nie siedzi w naszej głowie i nie czyta nam w myślach. Często zakładamy, że myśli identycznie jak my albo że jakaś sytuacja jest błaha, nie warta roztrząsania. Nieprawda. Powinniśmy komunikować wszystko co uważamy za ważne a także zachęcać do tego drugą stronę. Karty na stół i kawa na ławę!

Kolejną istotną cegiełką naszego fundamentu jest szacunek do indywidualności partnera. Mówiąc indywidualność mam na myśli zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu, upodobania modowe oraz wszystko inne co sprawia, że Adam jest Adamem a Zuzia Zuzią. Zarówno nasz partner jak i my jesteśmy odrębnymi jednostkami. Zarówno nasz partner jak i my chcemy być akceptowani. Chcemy spędzać czas razem i chcemy też przestrzeni dla siebie samych. Chcemy zaplanować wspólny wyjazd na urlop i chcemy sobotni wieczór spędzić osobno, każde w inny sposób. Idealnie jest kiedy znajdujemy ten balans. Kiedy nie czujemy się ani zmęczeni ciągłą obecnością partnera ani zbyt odseparowani od jego życia. Bo w takiej „wolności” możemy sobie zaufać.

Mogłabym wyliczać bez końca więc obiecuję, to już ostatnia kwestia, o której powiem. Dotrzymuj obietnic. Brzmi oczywiście? Nic bardziej mylnego. Bardzo często składamy obietnicę nie myśląc o tym, jak silnie ten komunikat działa na partnera. Obiecując dajesz zapewnienie, że choćby pioruny waliły i góry pękały to będziesz i zadziałasz na sto procent. Super, jeśli rzeczywiście dotrzymujesz słowa. Gorzej, kiedy po raz kolejny tę obietnicę łamiesz i partner przestaje brać za pewnik, że sprostasz. Przestaje wierzyć Tobie i Twoim słowom, które tracą na wartości. Jeśli nie jesteś w stanie zagwarantować dotrzymania słowa, powiedz „Zrobię co w mojej mocy” albo „Postaram się”. I rzeczywiście włóż w to cały wysiłek.

Obiecałam, więc dotrzymam słowa i nie wymieniam dalej!

Pamiętajcie, że jak powiedziała Danka Braun: „Zaufanie wchodzi po schodach, a zjeżdża windą”. Budujmy je w naszych związkach, stopień po stopniu pnijmy się w górę i róbmy wszystko, żeby nie zjechało sobie w dół.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *