Ciche dni

Zapewne znane Ci jest powiedzenie, że ktoś ma z kimś ciche dni. Jest do dość powszechne zjawisko, występujące w sytuacji kłótni lub konfliktu, nie tylko w relacjach partnerskich, ale również innych związkach z drugim człowiekiem . Przejawia się ignorowaniem drugiej osoby, niechęcią do konfrontacji w danym temacie i celowym ograniczaniu jakiegokolwiek kontaktu. Nie bez powodu nazywana jest czasem w psychologii ostracyzmem społecznym. Na ile jest to skuteczna metoda rozwiązywania konfliktów? Czy bardziej szkodzi czy pomaga? Jak zachować się po każdej stronie barykady?

Błędnym jest myślenie, że ciche dni załatwią wszystko. Tak naprawdę stosowanie tej metody jest odwlekaniem nieuniknionego.

To całkowite zaprzeczenie otwartej komunikacji, którą tak bardzo chcielibyśmy mieć w relacji z drugim człowiekiem. Wiadomo – czasem w konflikcie potrzebujemy czasu aby oczyścić umysł i emocje. Czasem jest nawet wskazane, żeby odsunąć na chwilę temat i ochłonąć. Ale, ale – jest różnica, kiedy komunikujemy, że kończymy temat i chcemy do niego jeszcze wrócić a jest różnica, kiedy kończymy temat i zaczynamy ignorować drugą stronę. Czemu ignorujemy? Bo chcemy zwyczajnie postawić na swoim. Chcemy, aby druga osoba poczuła się mniej wartościowa, zwątpiła w swoje zdanie, zmęczyła się ciągłym brakiem reakcji z naszej strony. Może i nam się uda, ostatnie zdanie będzie nasze. Ale pomyślmy – jaki wpływ będzie to miało na dalszą relację? Czy rzeczywiście nasza wygrana jest warta tego, aby tak męczyć drugiego człowieka?

A co zrobić, kiedy to my jesteśmy odbiorcą cichych dni, skazywanymi na ten ostracyzm? Cóż, na pewno nie jest to przyjemna sytuacja i różnie na nią reagujemy. Istnieje wiele scenariuszy – możemy ulec i dążyć do szybkiego pojednania, bo napięcie jakie odczuwamy jest zbyt intensywne i nieprzyjemne. Może się też zdarzyć coś zupełnie odwrotnego – te napięcie i frustracja wzmogą w nas tak negatywne emocje, że zaczniemy zachowywać się wręcz prowokująco, co dodatkowo zaostrzy kłótnię.

Nie ma złotego środka w sytuacji, gdy jesteśmy uwikłani w konflikt z drugą osobą. Jeśli zaobserwowaliście, że w Waszym związku dość często dochodzi do cichych dni – mam dobrą wiadomość. Można nad tym pracować. Oczywiście wymaga to od nas zaangażowania i chęci ale uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli wystarczająco nam na sobie zależy to damy radę.

Podsumowując: różnice zdań są nieuniknione, powinniśmy jednak zawsze mieć z tyłu głowy, że jesteśmy tylko jedną ze stron w tym konflikcie. I niekoniecznie zawsze mamy rację. Oczywiście, uświadomienie sobie tego w momencie, kiedy targają nami różne emocje i za wszelką cenę chcemy kogoś do czegoś przekonać jest bardzo trudne. Ale nie niewykonalne. Pamiętajmy, że im więcej trenujemy naszą komunikację i im więcej wiemy o tej bestii zwanej ciche dni – tym łatwiej będzie nam ją okiełznać.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *